expert

Pewnie spotkaliście się już z zintegrowanymi urządzeniami dla ZU. Są to zwykle komputery PC przerobione na małe dzieła sztuki - zminiaturyzowana obudowa, miejsce na kilka dysków twardych, dwa lub trzy porty Ethernetowe, brak napędu CD. Pod maską jest zwykle Linux, *BSD lub jakiś inny system uniksopodobny (no bo jaki, przecież nie Windows, wtedy cena tego cuda byłaby dużo większa. Taki system ma kilka narzędzi sieciowych oraz serwery różnych usług, połączone zgrabnym interfejsem wyświetlanym przez wbudowany serwer HTTP. Na zewnątrz może to być serwer plików, router “sprzętowy” czy też inne cudo.

Takie maszynki są projektowane jako łatwe w obsłudze przez mitycznych ZU. Mają proste strony konfiguracji, w których nie można nic pogrzebać, co ma gwarantować niezawodność i sprawność urządzenia aż do śmierci cieplnej tego wszechświata. O ile nie trafi się jakiś błąd.

Kiedy coś przestanie działać (lub nie będzie działało od początku), ZU zrobi to, co umie robić najlepiej - zadzwoni do Lokalnego Informatyka. Taka osoba jest zwykle obeznana ze sprzętem i oprogramowaniem na tyle, że potrafi automatycznie wykluczyć większość prostych błędów typu wpisanie złego adresu IP lub brak bramy sieciowej. Ale w pewnym momencie najzwyczajniej trafi na ścianę - strona WWW urządzenia powie, że “interfejs sieciowy jest włączony”, “łącze gotowe do użycia”, lecz “błąd w konfiguracji” sprawia, że maszynka nie widzi niczego w naszej sieci, ani nie jest przez żaden komputer osiągalna.

Co wtedy robi taki informatyk? Zwykle szuka jakiegoś interfejsu dla ekspertów - otwartego portu SSH (lub chociaż telnet), bardzo zaawansowanej strony konfiguracji w gąszczu przycisków i przełączników w panelu konfiguracyjnym. I oczywiście niczego takiego nie znajduje, ponieważ urządzenie zostało zaprojektowane dla ZU. Co prawda w panelu jest strona która pozwala na “sprawdzenie” podanego adresu IP czy też strony WWW, lecz ma ustaloną listę portów - można przetestować DNS, HTTP, FTP. Ale nie DHCP - bo po co, przecież ta cudowna maszynka sama jest serwerem DHCP i to ona się zajmie siecią. A to, że ktoś chce ją zamontować wewnątz innej sieci z DHCP i chce jej przyznawać adres IP zdalnie, to pikuś.

A przecież z faktu istnienia uniksopodobnego systemu na pokładzie wynika tak prosta rzecz, jak dostęp do konsoli. Gdyby można było się zalogować, tak jak chociażby w Livebox TP, życie byłoby dużo prostsze. Możnaby sprawdzić stan interfejsów sieciowych przy pomocy ethtool, popingować sobie kilka adresów w sieci, zatelnetować się na różne porty na nadrzędnym routerze i sprawdzić dostępność usług… Cóż, marzenia. Nie chciałbym znaleźć się znów takiej sytuacji, dlatego wystosuję mały apel.

Do firm i projektantów tworzących takie maszynki

Panowie (i Panie), pomyślcie czasem o podobnych sobie fachowcach, którzy muszą zrywać się po nocach “bo internet nie działa”. Dodajcie w swoich panelach administracyjnych magiczny przycisk “Tryb zaawansowany”. Nie musi się za nim kryć żaden skomplikowany mechanizm, wystarczy uaktywnić port 22 na wewnętrznym interfejsie sieci LAN, aby sysadmini mogli się zalogować do konsoli i sprawdzić, co nie działa. Bardzo Was też proszę o oznaczanie w jakiś sposób takiej możliwości na opakowaniach swoich produktów, np.: “zawiera zaawansowane możliwości konfiguracyjne”, czy też “dostęp do linii poleceń”. To nam wszystkim bardzo pomoże.

Do użytkowników takich maszynek

Moi drodzy, kiedy będziecie kupować jakieś zaawansowane serwery plików czy też inne firewalle, wspomnijcie na swoich Lokalnych Informatyków i zwróćcie uwagę na możliwości zaawansowanego dostępu do danego urządzenia. To oszczędzi Wam nerwów, a waszym sysadminom nerwicowych wrzodów żołądka.

Do sysadminów tych… tworów

Łączę się z Wami w bólu.

Na koniec mała dygresja. Instalator Debiana standardowo po wciśnięciu Enter wybiera tryb “prosty” - pyta się użytkownika o jego język narodowy, jakiś czas potem proponuje ustawić układ partycji na dysku, pyta się o nazwę komputera i hasło administratora. Ale jeśli przed rozpoczęciem instalacji wpiszemy w ekranie bootowania expert, instalator wejdzie w tryb zaawansowany - będzie pytać się o każdą pierdółkę i każdy jeden krok instalacji, pozwalając w dowolnej chwili wejść w tryb konsoli i sprawdzić używając BusyBox, co w naszym komputerze niedomaga. Jak widać - da się.

2 Responses to “expert”


  1. 1 Radek K.

    Nie miałem przyjemności korzystania z takiej maszynki. Natomiast aż dziw bierze, że czegoś takiego nie zaimplementowano, właściwie powinien to być standard. Może błędnie założyli z góry, iż nie znajdą się nabywcy będący zaawansowanymi użytkownikami? Nie mam pojęcia, takie postępowanie wielu firm zawsze irytuje, zwłaszcza, że nie słuchają opinii publicznej, bo założę się, że nie jesteś jedynym niezadowolonym userem.

    Nie ma jakiś alternatyw dla takiego sprzętu?

  2. 2 Maciej Delmanowski

    @Radek: postawienie swoim ZU normalnego linuksowego serwera.

Leave a Reply