Jak hakuję bramki antykradzieżowe

Posiadam plecak, a w nim różne rzeczy, które mogą być mi przydatne na codzień i wszędzie go ze sobą noszę. Zabieram go również do okolicznych sklepów, kiedy akurat szukam jakiegoś produktu lub idę pooglądać różne ciekawe rzeczy. W większości sklepów w których bywam są bramki antykradzieżowe (takie dwa panele/stojaki między którymi się przechodzi). Część z tych bramek tak się ze mną zżyła, że aż piszczą na mój widok.

Zaczęło się to pewnie z pół roku temu, może wcześniej. Zwykle przy wejściu do takiego sklepu bramka piszczy i pojawia się strażnik chcący mnie przeszukać (rzadziej strażniczka, a szkoda). Oczywiście nie pozwalam na żadne macanki, czasem tylko otwieram plecak i pokazuję że nie zdążyłem jeszcze nic w sklepie ukraść (bo dopiero wszedłem). Przy wyjściu jest trudniej, bo tu już nalegają na pokazywanie plecaka. Jeszcze żaden strażnik (lub strażniczka) nie skusił się na sprawdzenie mnie ręcznym wykrywaczem metali, co mogłoby dać interesujące efekty. Nie powiem, czasem mnie to irytuje, zwłaszcza kiedy mam zamiar coś w sklepie kupić a tu mnie ktoś zatrzymuje i chce przeszukać. Najczęściej jednak uważam całą sytuację za zabawną, kiedy sklep z automatu uznaje mnie za przestępcę.

Niedawno zacząłem zwracać większą uwagę na reakcję strażników na to, co im powiem. Kilka razy udało mi się zbyć strażnika mówiąc mu że mam śrubkę w kolanie - w końcu może być wykryta przez bramkę, bo metalowa, nie? Machnął ręką i kazał iść dalej. Najczęściej mówię że nie mam pojęcia co może powodować wzbudzanie alarmu w bramce a strażnik po szybkim spojrzeniu do środka plecaka pozwala na przejście (boczne kieszonki oczywiście dalej ukrywają swoją zawartość). Zwracam też uwagę na to, które bramki reagują na mój plecak - aktualnie są to sklepy z elektroniką/AGD, empiki i centra handlowe z żywnością. Sklepy obuwnicze, z odzieżą, apteki i banki zgodnie mój plecak ignorują.

Dzisiaj będąc w jednym z “feralnych” sklepów zauważyłem jednak ciekawą właściwość samych bramek - kiedy miałem plecak na ramionach, przy wejściu bramka jak zwykle zapiszczała. Jednak wychodząc przypadkowo niosłem go w ręce trzymając na wysokości nóg i bramka nie zareagowała! Z ciekawości natychmiast cofnąłem się i przeszedłem raz i drugi - faktycznie, kiedy miałem plecak na wysokości moich pleców, bramka za każdym razem piszczała, na wysokości nóg jednak nie chciała go zauważyć. Poszedłem do innego sklepu i zrobiłem to samo, z takim samym rezultatem - 100% trafień. Zwróciło to jak zwykle uwagę strażnika, kazał pokazać sobie torbę co z chęcią uczyniłem, nawet przeszedłem bez torby przez bramkę (nic) i pomachałem przez nią kilkoma przedmiotami (też nic).

Na tym na razie zakończyłem eksperymenty i poszedłem do apteki - tam wpadła mi do głowy myśl. Mam w plecaku kartę magnetyczną, może to ona powoduje te alarmy? Nigdy jej nie sprawdziłem “na czysto”… Szybko wróciłem do poprzedniego sklepu, wyciągnąłem kartę i pomachałem nią przez bramkę. Nic.

Zawiedziony ruszyłem do wyjścia na miasto. Po drodze jednak zastąpił mi drogę inny strażnik, który musiał widzieć (oraz słyszeć) moje poprzednie akcje i kazał swojemu koledze przy bramce dokładnie mnie sprawdzić, tak na wszelki wypadek. Musiałem się wrócić, ale przynajmniej wreszcie nadarzyła się okazja dokładnie sprawdzić, co powoduje te alarmy (ja naprawdę nie mam pojęcia co to może być…). Swoją drogą to ironia losu - trzeba wzbudzić alarm w bramce kilka razy specjalnie przez nią przechodząc, żeby ktoś się tobą zainteresował - zwykły złodziej przeszedłby raz, pokazał “pusty” plecak i tyle go widzieli…

Przeszedłem przez bramkę z plecakiem na ramionach (zapiszczało) i zacząłem wykładać na ladę jego zawartość, m.in. latarkę, aparat fotograficzny, portfel, klucze, gumowe rękawice, odbiornik GPS, parasol, śrubokręt, długopis, ołówek i ostrzałkę, jakieś papiery, odtwarzacz MP3… Wreszcie opróżniłem dokładnie cały plecak (trochę to trwało, mam chyba z 5 kilo sprzętu a jeszcze miałem trochę zakupów, więc… Strażnik się trochę zniecierpliwił - cóż, sam chciał :P) i przeszedłem z nim na drugą stronę. Nic. W tym miejscu się ucieszyłem, bo myślałem wcześniej że to w samym plecaku jest jakiś namagnesowany kawałek drutu, ale nie - przynajmniej nie trzeba go będzie rozpruwać. Zostawiłem plecak po drugiej stronie bramki i wróciłem się po swoje rzeczy (nadal nic).

Zacząłem przenosić przedmioty pojedyńczo przez bramkę. Zero, null, kompletna cisza za każdym razem. Dałem nawet kilka z nich strażnikowi do pomachania, bo nie chciał wierzyć temu, co rozgrywało się przed jego oczami. Wokoło przechodzili normalni kupujący (nawet nie wiecie ile osób chce wejść do sklepu jednokierunkowym wyjściem ze znakiem blokady ruchu…) i trochę blokowałem im wyjście. Aż wreszcie z kupy różnych rzeczy została tylko kupka jakichś dokumentów. Widząc to strażnik machnął na mnie ręką i kazał spadać (w końcu co, papier się namagnesował?). Ale ja chciałem wreszcie wiedzieć co powodowało te ciągle alarmy. Wziąłem ten plik papierów i wsadziłem w bramkę…

Piiiii!

Wśród tych papierów znalazłem mały kod kreskowy, który jakoś się tam zawieruszył - strażnik zasugerował że może to jest przyczyna piszczenia. Wsadziłem go w bramkę - nic (a może ja źle te rzeczy w nią wkładam?). Strażnik już wyraźnie wkurzony kazał mi stamtąd spadać i przestał się mną wogóle interesować. Szybko zacząłem brać dokumenty pojedyńczo i za każdym razem zero reakcji bramki. Włożyłem wszystkie razem - zapiszczało. Dziwne. Schowałem wszystko do torby i poszedłem, bo już się robiło późno.

Nadal jednak cała sprawa mnie intryguje - co może powodować piszczenie bramek przy obecności mojego plecaka? Skoro różne elementy układanki nie aktywują czujników, może chodzi tu o jakąś ich kombinację? Zastanawia mnie też fakt aktywacji bramki tylko w górnej jej części, jestem ciekaw czy działa to tak tylko z moim plecakiem, czy też mógłbym przemycić jakiś zabezpieczony produkt niosąc go bardzo nisko…? Jeśli tak, to oznacza to dużą i niezabezpieczoną dziurę (w co nie chce mi się wierzyć - bramki w teorii wykrywają zabezpieczone przedmioty na całej wysokości). Trzeba będzie w najbliższym czasie przeprowadzić kilka eksperymentów, oczywiście za wiedzą i zgodą strażnika (lub strażniczki).

11 Responses to “Jak hakuję bramki antykradzieżowe”


  1. 1 bobiko

    Kurde, zainspirowałeś mnie tym wpisem i chyba przejde się do takiego duzego marketu :D

  2. 2 Maciej Płoński

    Ja też będę musiał popróbować ;)

  3. 3 Dżon

    Ja musiałem co chwilę pokazywać zawartość mojego plecaka, kiedy wybrałem się na zakupy z plecakiem, w którym znajdowała się książka z biblioteki. Owa książka miała nalepiony ładny kod kresowy. Moja siostra miała feralne buty, z zaszytym sklepowym zabezpieczeniem… ale papier?! Interesujące :)

  4. 4 fanatyk

    Jak wchodzę do Biblioteki Narodowej z lapkiem to raz pika raz nie pika - nie trafisz ;)

  5. 5 antygon

    Generalnie to co piszczy to metki RFID, tak, wszyscy tego używają, tylko nikt sie nie przyzna. Są wzbudzane przez bramki, jeśli są zakodowane to wysyłają sygnał i bramka piszczy…
    Metki są w kilku popularnych formatach, ale większość z nich można ławo zresetować silnym magnesem - ukrytym zwykle pod ladą, albo na taśmie przy kasach, dlatego nie można kłaść tam kart magnetycznych ;-)

    pzdr
    człowiek z branży :D

  6. 6 Maciej Delmanowski

    @antygon: a więc to już faktycznie RFID? Myślałem że jeszcze trochę czasu minie zanim się masowo pojawią a to co piszczy to jakieś magnesy czy też inne sztuczki.

    BTW, ostatnio byłem w Empiku i zrobiłem trick z torbą przy nodze - jednak zapiszczało. Albo chip mi się przesunął, albo tamta bramka jednak ma wykrywanie w pełnej wysokości. Oh well, jeszcze jeden mit upadł.

  7. 7 antygon

    Tak, to są RFID, bardzo prymitywne, ale jako zabezpieczenie antykradzieżowe są skuteczne, nie zawierają wprawdzie praktycznie żadnych danych i w momencie zakupu są wymazywane, ale to RFID… Troszkę bardziej prymitywne od tych w kartach zbliżeniowych :D

  8. 8 Mikel

    Mnie to na przykład bardzo denerwuje. W Polsce w Carrefourze nie mam ze sobą ani torby ani plecaka, krótkie spodenki, skarpety, t-shirt oczywiście na sobie. Czy to sam czy z rodzicami, częściej jednak z rodzicami bramka piszczy. Dokonuje zakupu wychodzę przez bramkę i piszczy. Podchodzi strażnik, pokazuje mu zawartość moich kieszeni tj. dwu letnia porysowana komórka, chusteczki higieniczne pół paczki, klucze, portfel nike z metkami w środku. Strażnik macha komórką,portfelem kluczami przez bramkę i nic. Mówi że to klucze każe iść. Nie sprawdzałem tego i nie wiem w końcu co to.

    W tym roku byłem w Bułgarii w małej miejscowości Neseber. Był tam dość tani mini-market z bramkami oczywiście. Zwykle było tam bardzo dużo ludzi i kolejki do kasy. Robiłem zakupy z rodzicami, warto dodać że tam przez bramki przechodziły zarówno małe koszyki te na rękę i na kółkach. Przechodzę przez bramkę i piszczy! Wpadam w panikę bo nie znam bułgarskiego a kasjerka nie wyglądała jakby zrozumiała jedno zdanie złożone z j. angielskiego. Byłem bez plecaka czy torby, podobny zestaw do tego z Carrefoura. Wyłożyłem portfel i tę samą komórkę kasjerka wskazała na portfel i puściła dalej. Byłem w tym sklepie jeszcze kilka razy i raz piszczała a raz nie. Raz zdarzyło mi się że piszczała 2-3 razy w ciągu dnia. Zrobiłem test mini-market miał dwa wyjścia, wyszedłem przez jedno wyjście otem prz drugie i tak piszczało.
    Do tej pory nie wiem czy to komórka czy portfel.

  9. 9 peterka

    Pracowałem w Carrefour jako ochroniarz. Kiedyś wpadła mi w ręce instrukcja do tych bramek. Przeczytałem w niej, że bramki nie działają ok 10 cm nad ziemią oraz że się same resetują co jakiś czas (ale raczej bardzo krótki). Sposób przenoszenia paska zabezpieczającego ma znaczenie (tzn jeżeli pasek jest podłużny to pionowe przeniesienie go przez bramkę może nie uaktywnić alarmu). Paskiem zabezpieczone są towary wrażliwe tzn drogie najczęściej alkohol i kosmetyki(liczy się je po zamknięciu sklepu), ale czasami okleja się losowe towary. Pamiętam że mieliśmy dwa typy naklejek zabezpieczających takie które przypominają naklejkę z ceną i podłużne przezroczyste. Jako ciekawostkę dodam, że w dokumentach tych było zdanie że 80% pracowników kradnie 15% może ukraść a 5% nic nigdy nie ukradnie.

  10. 10 Mikel

    Ostatnio gdy byłem w Carrefourze bramka znowu zapiszczała. Kasjerka z uśmiechem spytała czy to koszyk. Ja na to że komórka. Oddałem ojcu komórkę przechodzę przez bramkę - nie piszczy. Przechodzę z komórką - piszczy, macham samą komórką też piszczy. Żaden ochroniarz do mnie nie podszedł, jeden który gadał ze znajomą tylko na mnie patrzył jak wychodziłem. W domu wziąłem komórkę otwieram pokrywkę patrze a tam kod kreskowy odklejam go a tam dwa podłużne “jakby pręciki” i myślę że to ten kod uruchamiał bramkę.

  11. 11 lechu

    Dzisiaj w tesco miałem podobną jazdę. Wchodzę na salę, a tu coś piszczy. Z ochroniarzem doszliśmy do wniosku,że to mój plecak, więc zostawiłem go w szafce i na salę wszedłem bez problemów. Koszyk pełen, zapłaciłem za zakupy i …Piiiiiiiii. Co jest? Miałem na sobie stare ciuchy, mp3 i portfel w kieszeni. Może alarm spowodowała Krakowska karta miejska wykorzystująca technologię zbliżeniową mifare? Nic innego mi do głowy nie przychodzi. Możliwe to?

Leave a Reply